Wszyscy przekonują mnie,że teściowa to nie rodzina.. owszem do czasu.. gdy nie pojawia się dziecko, a wtedy ona staje się babcią Twojego dziecka. Na szczęście Nam to nie grozi, być może na razie ale jednak.
Od początku zwracałam uwagę na to co mnie drażni, wiem ,że ona się nie zmieni,przeraża mnie świadomość,że będę na to patrzeć przez najbliższe x lat, będzie działało mi na nerwy, już nawet nie życzę sobie,żeby z Nią zamieszkać !
M. nie widzi problemu komentując słowami " ona jest konserwatywna" "ależ kochanie nic się nie dzieje, jesteś przewrażliwiona"
Boje się ,że jeżeli będę unikać spotkań z jego mamą, przy najbliższej kłótni będzie mi to wygarnięte.
Życie we dwoje jest niezwykle trudne, " i żyli długo i szczęśliwie" to niezły kit! Prawda jest taka: " I żyli dzień po dniu walcząc o przetrwanie ich związku". Wszystko można. Ale na krótką metę. Na dłuższą, różnice - przede wszystkim te kulturowe wychodzą i straszą. Wychodzą i drążnią .Drążą jak krople wody w skale. Nie ma szczęśliwego małżeństwa gdzie nie ma harmonii w rodzinie! To się nie da!
także bliżej mi zakończenia tego związku niż zaakceptowania wizji spędzenia całego życia.. przy jej 'dobrych' radach.
-
DominowaNatka:
-
Michał...:
Pokaż wszystkie (2) ›